napisany: 29.07.2010 13:04 zmieniony: 29.07.2010 13:04 przez Kaminero
Polonia Warszawa chce rozwiązać umowę z Arkadiuszem Onyszką z winy zawodnika, ale cierpiącego na niewydolność nerek bramkarza chronią przepisy PZPN - informuje "Przegląd Sportowy".
Kontrakt Arkadiusza Onyszki został już zinterpretowany przez prawników Polonii. - Nie ma najmniejszego problemu, by ta umowa została rozwiązana. Z opinii wynika, że została ona przez zawodnika zawarta w złej wierze, dlatego moglibyśmy od pana Onyszki domagać się nawet odszkodowania - informuje właściciel Polonii Józef Wojciechowski.
Onyszkę chronią jednak przepisy PZPN. - Mamy z nimi problem, bo nie są one zgodne z zapisami kodeksu cywilnego. To dziwne, że w jednym kraju możliwe są dwie interpretacje tej samej sprawy - dodaje szef klubu.
36-letni bramkarz 20 maja podpisał z Polonią dwuletni kontrakt. Przed zawarciem umowy nie przeszedł testów medycznych. Po badaniach zrobionych na pierwszym obozie okazało się, że cierpi na niewydolność nerek i musi się poddać operacji przeszczepu. Zawodnik zapewnia, że nie zdawał sobie sprawy z powagi choroby, klub mu nie wierzy i chce rozwiązać kontrakt.
Jako pracodawca już byłem oszukiwany przez ludzi w podobny sposób. Oczywiście nie zawsze da się udowodnić działanie w złej wierze a nasze prawo chroni wiele bardziej pracownika niż pracodawcę. Tym niemniej popieram Wojciechowskiego.
I przypominam, że jako pracodawca w przypadku choroby płaci Onyszcze za jeden miesiąc pracy, dalej płaci ZUS czyli my - podatnicy. Czyli nie chodzi tu chęć oszczędzenia kasy ale o przeciwstawienie się krętactwu. Mi się to podoba, choć oczywiście wolałbym widzieć Onyszkę u nas na bramce.
Jako pracodawca już byłem oszukiwany przez ludzi w podobny sposób. Oczywiście nie zawsze da się udowodnić działanie w złej wierze a nasze prawo chroni wiele bardziej pracownika niż pracodawcę. Tym niemniej popieram Wojciechowskiego.
I przypominam, że jako pracodawca w przypadku choroby płaci Onyszcze za jeden miesiąc pracy, dalej płaci ZUS czyli my - podatnicy. Czyli nie chodzi tu chęć oszczędzenia kasy ale o przeciwstawienie się krętactwu. Mi się to podoba, choć oczywiście wolałbym widzieć Onyszkę u nas na bramce.
A ja jako pracobiorca byłem oszukiwany przez pracodawców... Możemy sobie tak gadać.
Publiczny zarzut pod nazwiskiem to powinni upublicznić podstawy. Onyszko powinien w tej sytuacji oskarżyć tych pajaców o godzenie w jego dobre imię i zażądać odszkodowania o wysokości równej jego kontraktu.
Przypomnij sobie reakcje ostatniego zagranicznego klubu Onyszki na wieść, że jest poważnie chory... i porównaj z reakcji JW.